Wyższa kultura bankowości?


Opublikowano o


Alior Bank

Alior Bank SA stosuje dziwną praktykę procesową. Sprzedaje wierzytelności w sprawach, w których wcześniej sam wystąpił do sądu. Co to może oznaczać dla pozwanego dłużnika?

Bronimy wielu dłużników w sprawach wytaczanych z powództwa Alior Bank SA. W części spraw Alior Bank przyjmuje dziwną strategię procesową i … sprzedaje dochodzoną wierzytelność po złożeniu przez nas sprzeciwu od nakazu zapłaty.

Sprzedaży wierzytelności dokonuje na rzecz kilku różnych firm windykacyjnych np. na rzecz wchodzącego na nasz rynek amerykańskiego potentata obrotu wierzytelnościami PRA GROUP lub reprezentowanego przez GETBACK funduszu EasyDebt.

Moim zdaniem nie jest to sygnał ,,wyższej kultury bankowości”, tylko zwykłego bałaganu wewnątrz organizacji. Bank podejmując decyzję o skierowaniu wierzytelności do wewnętrznej obsługi i do dochodzenia jej przed sądem we własnym imieniu, nie powinien za chwilę tej decyzji zmieniać i wrzucać wierzytelności do portfela sprzedawanych wierzytelności. Jest to niespójne, nielogiczne i wskazuje na brak dobrego zarządzania oraz brak ciągłości podejmowanych decyzji.

Dla dłużnika natomiast taki stan rzeczy to tylko prognoza nieodległego sukcesu. Bank, który w ten sposób działa najprawdopodobniej nie będzie w stanie obronić się przed precyzyjnymi argumentami sprawnie działającego w procesie dłużnika. W prowadzonych przez nas sprawach doprowadzamy do sytuacji, w której nakaz zapłaty jest uchylany przez sąd, a następnie po uzyskaniu informacji o zbyciu wierzytelności przez powodowy bank, wykazujemy tę okoliczność przed Sądem.

Owszem, jest taka możliwość, że sprawa zostanie poprowadzona w dalszym ciągu na rzecz nowego wierzyciela, bo zgodnie z przepisem art. 192 pkt 3) kpc, zbycie w toku sprawy rzeczy lub prawa, objętych sporem, nie ma wpływu na dalszy bieg sprawy”, ale jednak jak głosi dalsza część powoływanego przepisu “nabywca może jednak wejść na miejsce zbywcy za zezwoleniem strony przeciwnej”. Zezwolenie takie w żadnym wypadku nie leży w interesie strony przeciwnej, czyli dłużnika. Dlatego, nawet jeśli sprawa ujrzy swój dalszy ciąg, już z inicjatywy nabywcy wierzytelności, to tę bitwę wierzyciel przegrywa. Pozytywny dla nowego wierzyciela finał sprawy także się oddala, ponieważ niełatwo będzie szybko, bez narażania się na skuteczny zarzut przedawnienia zainicjować nowy proces i uzyskać własny nakaz zapłaty.

Poza powyższym trzeba także pamiętać, że sprawa zbywana przez bank na rzecz firmy windykacyjnej to zwykle sprawa trudna, a więc np. źle udokumentowana, w której bankowi trudno przedstawić pełną dokumentację zadłużenia. Te wszystkie argumenty będą także działały wobec nowego wierzyciela. Dłużnik może być spokojny o swoje finanse.

Akurat w przypadku Alior Banku, nagromadzenie trudności dowodowych i sprzedaż wierzytelności może być związane ze zmianami właścicielskimi w Banku. Został on w 1/4 sprzedany na rzecz PZU SA. Ponadto organizacyjne zmiany dotyczą także inkorporowania do Alior Banku części Banku BPH. To wszystko może wpływać na obniżenie kultury bankowości oraz paradoksalnie na zwiększenie zadowolenia części procesujących się z Bankiem dłużników.

 


Radosław Owczarkowski

Komentarze: 2


  • Bendyk 1 czerwca 2017 o 10:28

    Zaciągnąłem w Aliorze kredyt w 2013 roku. Potem straciłem pracę i nie mogłem płacić, ale jeszcze trochę płaciłem, potem przestałem całkiem i bank mi wypowiedział umowę i zażądał od razu zapłaty 23 tys zł. Nie miałem takich pieniędzy i dalej nie mam. Mogę chyba tylko zaciągnąć inny kredyt żeby im to oddać, ale potem nie wiem z czego zapłacę nowy kredyt… W ogóle nie wiem czy teraz dostane kredyt. Także teraz mam pytanie, czy ktoś wie jak w tej sprawie się obronić, albo chociaż jakoś uzyskać rozłożenie długu na raty? Boję się, że już za kilka dni dostanę nakaz zapłaty i nie wiem czy mam się odwoływać, czy lepiej od razu się dogadać z bankiem?

    Odpowiedz

  • Barbara 1 czerwca 2017 o 10:31

    W dniu dzisiejszym otrzymałam wezwanie do zapłaty,w którym zamieszczono informację o nakazie zapłaty – prawdopodobnie z 2002 roku jak wskazuje sygnatura akt. Jest to zaległość za bezbiletowy przejazd pociągiem.
    Czy w tej sytuacji oni mogą dochodzić swoich roszczeń poprzez firmę windykacyjna? Czy nie jest to przypadkiem dług przedawniony? Nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji. Proszę o odpowiedź.

    Odpowiedz


Otrzymałeś Nakaz Zapłaty?

Sprawdź czy możesz uniknąć zapłaty długu

Skorzystaj z pomocy doświadczonych prawników

Zadzwoń 600 700 827


POMAGAMY FRANKOWICZOM






Facebook